Moda, tak jak i wszystko inne nieustannie ewoluuje. Większość osób chciałaby być na bieżąco z obowiązującymi trendami. Mało kto jednak zastanawia się, co tak naprawdę skłania nas do tego, aby ubierać się w odzież i obuwie znanych projektantów i z firmowymi markami. Taki styl życia jest jednak promowany w mediach.

Mowa tutaj nie tylko o magazynach i programach telewizyjnych traktujących o modzie i relacjonujących pokazy najlepszych projektantów na świecie, ale również o filmach i serialach. Aktorzy w nich występujący są zawsze pełni klasy i ubrani w nienaganny sposób. Również celebryci pojawiający się na okładkach magazynów i imprezach swoim ubiorem inspirują nas i sprawiają, że chcemy wyglądać tak jak oni.

W tym celu staramy się kupować podobne ubrania, nawet jeśli niekoniecznie są one zgodne z naszym gustem. Dlaczego więc tak chętnie staramy się naśladować innych ludzi? Oprócz wpływu mediów, duże znaczenie na ten stan rzeczy ma również fakt, że współcześnie ludzie, którzy w jakiś sposób odstają od ogółu są często traktowani jak obywatele gorszej kategorii. Nikt nie chce czuć się odrzuconym, a więc czy tego chcemy, czy nie, zaczynamy ubierać się tak jak wszyscy nasi znajomi.

Sztuka towarzyszy nam od lat. Już w czasach bardzo odległych pojawiały się pierwsze malowidła ścienne i rzeźby w kamieniu, które można uznać za przejawy tworzenia sztuki. Pomimo tego, wiele osób uważa, że jedna z gałęzi sztuki, a mianowicie muzyka jest tworem stosunkowo nowym. Okazuje się jednak, że to nie prawda. Muzyka jest bowiem z nami już od istnienia ludzi pierwotnych.

To właśnie oni wypracowali ciekawą formę komunikacji, jaką były śpiewy i nawoływania, którym często towarzyszyło wystukiwanie rytmu przy pomocy kamieni lub kości. Za pierwsze instrumenty uznaje się flety wykonane z kości zwierzęcych, a także bębny. Bardziej intensywny rozwój muzyki datuje się jednak na czasy dużo późniejsze, bowiem dopiero w średniowieczu pojawiły się nowe instrumenty i techniki wokalne.

Jak łatwo się domyślić, muzyka była związana przede wszystkim z obrządkami religijnymi. Pojawiały się pieśni i utwory o tematyce religijnej, dotyczącej przede wszystkim Boga. Popularne w tamtych czasach instrumenty to przede wszystkim harfa i lira. W odrodzeniu pojawiały się pierwsze utwory świeckie. Jest to też czas, w którym pojawił się gatunek nazywany dziś muzyką klasyczną, rozwijała się ona jednak dopiero później – w wieku XVIII i XIX. W wieku XX pojawił się jazz, który z czasem stał się podwalinami dla rock and rolla i bluesa. Po kilkudziesięciu latach pojawiła się również muzyka pop, która towarzyszy nam do dzisiejszego dnia.

Muzyka towarzyszy ludziom od wielu lat, jednak dopiero w XX wieku można było zaobserwować ogromne zmiany w tej dziedzinie. Do tego czasu królowała przede wszystkim muzyka klasyczna, jednak ludzie z czasem zaczęli eksperymentować z jej brzmieniem. Eksperymenty te doprowadziły w końcu do wypracowania zupełnie nowego gatunku, który określono mianem jazzu. Dominującym instrumentem stała się tam trąbka, a muzyką tam zajmowali się przede wszystkim czarnoskórzy wirtuozi.

Następnie przez kilka lat niemal nic w tej dziedzinie się nie ruszyło i muzyka stanęła w pewnym sensie w miejscu. Dopiero po zakończeniu drugiej wojny światowej pojawiła się kolejna nowinka na rynku muzycznym, jakim był rock and roll. Gatunek ten, bardzo dynamiczny i żywiołowy szybko zdobył ogromną popularność, zwłaszcza wśród osób młodych. W tamtych czasach to właśnie taka muzyka dominowała na prywatkach i przyjęciach. W raz z rozwojem tego gatunku pojawiła się też nowa subkultura, określająca się mianem rockerów – ich znakiem rozpoznawczym były skórzane kurtki, a także umiłowanie do motocykli i beztroskiego życia.

Europejską odpowiedzią na to była subkultura modów, na którą wpływ miała muzyka zespołu The Who. W odróżnieniu od rockerów jeździli oni skuterami, jednak style życia członków obu tych subkultur były do siebie zbliżone. Kolejne lata były rozwojem tych gatunków, a także pojawieniem się czego nowego – popu, czyli muzyki popularnej. Ten gatunek rozwija się i zmienia aż po dzień dzisiejszy i to właśnie takie piosenki dominują w stacjach radiowych i telewizyjnych.

Łatwo zauważyć, że w dzisiejszych czasach ludziom zależy na tym, aby wyglądać na co dzień nie tylko estetycznie, ale też modnie, na miarę obecnie obowiązujących trendów. Ludzie często wybierając się do sklepu nie zwracają uwagi na to, co tak naprawdę im się podoba, ale na to, co jest teraz na czasie lub też na produkty z metkami znanych producentów.

Wszystko to jest efektem coraz częstszego podążania za modą. Taki styl życia promowany jest też w wielu mediach, począwszy od okładek i zdjęć w kolorowych magazynach, a skończywszy na serialach i filmach, w których postacie są zawsze piękne i elegancko ubrane. Chcąc, nie chcąc, zaczynamy więc podążać za modą. Z chęcią interesujemy się z wszystkimi nowinkami w świecie mody – oglądamy pokazy znanych projektantów, czytamy branżowe pisma.

Mało kto zastanawia się jednak nad tym skąd tak naprawdę czerpiemy inspiracje i co jest dla nas wzorem do naśladowania? Nie są to modelki na wybiegach, a celebryci, osoby, które często widujemy w telewizji, czasopismach. To właśnie ich styl ubierania się i sposób bycia staramy się naśladować w codziennym życiu. Ciężko jest w jakiś sposób ocenić to zjawisko – chociaż naśladownictwo wydaje się być czymś nacechowanym tylko i wyłącznie negatywnie, to dotyczy to praktycznie każdego z nas, bowiem wszyscy w pewnym stopniu podążamy za obowiązującymi trendami, aby nie czuć się outsiderami.

W Polsce często sięgamy po zapożyczenia z innych języków, nawet w przypadku, gdy nie zawsze zdajemy sobie sprawę z prawdziwego znaczenia tych słów. Dobrym przykładem jest często używane pojęcie, takie jak „design”. Stosuje się je w wielu dziedzinach naszego życia, ale czy aby na pewno we właściwy sposób?

Czym tak naprawdę jest design? Określenie to ma wiele znaczeń i każde jest na swój sposób trafne. Na samym początku dobrze jest zapoznać się z genezą tego słowa -wywodzi się ono od łacińskiego „designare”, oznaczającego wzór lub rysunek. Gdzie jednak stosuje się to słowo w praktyce? Przede wszystkim używa się go w odniesieniu do tworzenia lub projektowania pewnych rzeczy.

Często używa się np. sformułowania „web design”, gdy mówimy o projektowaniu stron internetowych.

Design to również słowo, którym oznacza się wygląd pewnych przedmiotów – np. samochodów, ubrań z najnowszych kolekcji projektantów. W ostatnich latach spopularyzował się również przymiotnik „designerski”, który oznacza coś modnego, będącego na czasie.

Twój facet kompletnie nie ma wyczucia stylu? Ubiera się zupełnie bez sensu i powoli zaczynasz zastanawiać się, czy on aby wie, co robi? Pomóż swemu mężczyźnie stać się trendy i zaserwuj mu szybki kurs męskiej mody!

Na początek możesz mu delikatnie zasugerować, że coś jest ‚nie halo’. „Hej, miśku, zobacz, jaki ładny kolor mają spodnie tego faceta – jest bardzo interesujący.. Popatrz, ale ma świetne buty! O, zobacz, bardzo podobają mi się takie kurtki, jaką ma tamten przystojny gość! Na pewno byłoby ci w niej do twarzy – pewnie wyglądałbyś w niej jeszcze lepiej, niż on!”

Czasami jednak delikatne aluzje nie działają – do faceta należy mówić wprost. „Kochanie, chyba pora nieco odświeżyć twoja garderobę. Wiem, że nie lubisz zakupów, dlatego znalazłam świetny sklep w internecie, gdzie znajdziesz absolutnie wszystko, czego ci trzeba. Chodź, pokażę ci, co tam mają..”

A jeśli lubisz sporty ekstremalne, możesz:

  1. zabrać mężczyznę do sklepu – tak prosto z ulicy, bez znieczulenia – i zmusić do wybrania tego i owego,
  2. lub samej coś kupić – i podarować w ramach prezentu bez okazji – facet nie będzie mógł odmówić noszenia takiego podarunku.

Nie jest łatwo przeciągnąć faceta na modną stronę życia – ale też nie jest to niewykonalne zadanie. Pamiętaj tylko, żeby dobrze go przypilnować, gdy już będzie ‚po’ metamorfozie – trendy mężczyzna przyciąga damskie, zainteresowane spojrzenia! ;)

Nie jest łatwo być matką, oj nie… Najpierw ciąża ze wszystkimi swoimi ‚urokami’ – mdłości, rozstępy, zmienne nastroje, dziwne apetyty… Potem – traumatyczna wizyta na porodówce i wreszcie prawdziwe wyzwanie – opieka nad noworodkiem. To jest coś, co dopiero uświadamia kobiecie, w co wdepnęła. ;) Zawał serca pięć razy dziennie gwarantowany: a bo dziecko nie je/je za dużo, bo siusia/nie siusia, bo drze się/ciągle śpi, bo ulewa/czy ono ulewa? – i tak dalej.

I jeśli do tego wszystkiego jeszcze kobieta postanawia być ‚trendy mamą’, to już w ogóle ma pod górkę. Taką bardzo dużą i stromą na dodatek…

Ciąża? Ależ tak, bardzo chciałam, a wcześniej przez pół roku życia wysypiałam się, nie stresowałam i jadłam kwas foliowy w każdej postaci! I unikałam chemii zawsze oraz wszędzie! No bo trzeba się było dobrze przygotować, prawda?

Ach, ciąża… Czas prawdziwego wyciszenia! I ta wspaniała muzyka klasyczna, której słuchał Brzusio codziennie (na zmianę z książkami, które czytywaliśmy mu na głos!)…

Porodówka? Ach, drobiazg, nic nie bolało. A jakie znieczulenie – nic z tych rzeczy! Rodziliśmy siłami natury (i bez zewnątrzoponowego), bo przecież chodziło o dobro naszego skarba!

Baby blues? No coś ty.. Przecież opieka nad Słoneczkiem to sama esencja szczęścia!

I tak dalej.. Trendy mama ma wiele sposobów na to, aby być jeszcze bardziej trendy: może karmić wyłącznie piersią, chodzić z maluchem na basen, angielski i kursy wspomagające komunikację z bobasem (aby właściwie zinterpretować słodkie ‚a guuuuuu’), może szybko wrócić do pracy, śpiewająco godząc obowiązki rodzicielskie z odpowiedzialnym stanowiskiem w korporacji – lub też uruchomić własny, lukratywny biznes, żeby móc bez reszty poświęcić się dziecku. A co. I oczywiście może też karmić dziecko własnoręcznie wyhodowanymi, ekologicznymi jarzynami, które, rzecz jasna, własnoręcznie, codziennie skrobie i gotuje na parze, komponując zdrowe posiłki. I, oczywiście, nie używa pieluch jednorazowych, a tych ekologicznych – i na dodatek pierze wyłącznie w orzechach. Bo tak zdrowiej (i trendy).

A w tym wszystkim trendy mama niepostrzeżenie oraz błyskawicznie wraca do figury ‚sprzed’, jednocześnie dbając perfekcyjnie o ciepło domowego ogniska oraz o szczęście i dobre samopoczucie męża.

Uff.

Nie jest łatwo być matką, oj, nie… Trendy mamą? O, szczególnie. Dlatego, droga mamo, jeśli nie masz zapędów sadomasochistycznych, daruj sobie bycie trendy i po prostu… bądź szczęśliwa! ;)

Moja przyjaciółka – wiecznie zaganiana matka prawie nastolatki – była ostatnio jakby bardziej nieuchwytna. „Kawa? A wiesz, może jutro.. Albo za tydzień, bo rozumiesz, teraz więcej pracuję, bo tu fucha, tam dodatkowe zlecenia.. Rozumiesz, wszystko w biegu, na wczoraj, jeden deadline goni drugi..”

Gdy w końcu udało mi się ją zatrzymać („Ale mam tylko 20 minut!!!”), z westchnieniem ulgi opadła na kawiarniane krzesełko i sapnęła ciężko:

- Ona mnie wykończy.

I pociągnęła łyk kawy.

Wyglądała nieszczególnie. Podkrążone oczy, blada niż zazwyczaj cera, wyraźnie zmęczone spojrzenie… Zapytałam:

- Macie jakieś kłopoty? Coś się stało, ktoś choruje?

- Tak – prychnęła z irytacją. – Moja córeńka. Moja słodka, dorastająca maleńka zaczęła poważnie chorować.

Nie wyglądała przy tym jednak na stroskaną matkę, tylko na zniechęconą i.. mocno zniesmaczoną?

- Karolcia zapadła na wyjątkowo paskudną odmianę choroby cywilizacyjnej: przesadny konsumpcjonizm. Wszystkie jej koleżanki mają już najnowszego iPhona, markowe dżinsy wylewają im się z szaf, kosmetyki kupują wyłącznie z górnej półki, a do tego mają tylko najmodniejsze plecaki, buty… i długo bym tak jeszcze mogła wymieniać.

- Ale ona ma dopiero 11 lat! – zaoponowałam nieśmiało. – A tu kosmetyki? W tym wieku dziewczynki bawią się chyba jeszcze zabawkami?

- Taaaa, elektronicznymi. Ale spoko, lalki też jeszcze muszę kupować. Wiesz, te ohydne, które wyglądają jak skrzyżowanie umarlaka z Barbie.– Przyjaciółka popiła kawy i tępo zapatrzyła się w przestrzeń.

- Ale przecież nie musisz jej tego wszystkiego kupować, prawda? – zaszemrałam nieśmiało, bo rozgoryczenie, malujące się na twarzy mej przyjaciółki, sugerowało dokładnie odwrotną odpowiedź.

- No, niby nie – zgodziła się zrezygnowana. – Ale jakoś nie chcę zostać bezdzietną matką, wiesz? Karolcia zapowiedziała, że woli umrzeć – powiesić się albo pociąć, niż iść do szkoły, w której wszystkie koleżanki śmieją się z niej, omijają ją szerokim łukiem na przerwach i nie chcą z nią siedzieć w ławce, bo – uważaj – ona nie ma plecaka z Monster High, w czasie przerwy nie może zaszpanować najnowszą komórką, na dodatek nie pozwalam jej używać niczego poza błyszczykiem. I jeszcze tabletu na urodziny nie dostała..

- O kurczę.

Zapadła cisza. Zasiorbałam kawę – bo cóż innego można zrobić w takiej sytuacji?

- No to jednym słowem masz trendy dziecko..

- Ano mam. Modne takie.

Zapatrzyłyśmy się w przestrzeń. Ulicą akurat przechodziła grupka początkujących nastolatek – kolorowych, roześmianych, mocno trendy. Chichocąc, robiły sobie zdjęcia komórkami. Pewnie na potrzeby Facebooka.

- A pamiętasz, jak to było być ‚trendy’ za naszych czasów?

Pamiętałam. Puszczanie balonów z gumy oraz i umiejętność wiszenia głową w dół na trzepaku – to dopiero był lans…

- Tęsknię za gumą Donald – przyjaciółka dopiła kawę i ciężko podniosła się z krzesełka. – Idę pracować, masz pojęcie, ile kosztują mnie te wszystkie dzisiejsze trendy? Ech…

No tak, na pewno dużo więcej, niż guma balonowa…

Lada chwila masz wprowadzać się do nowego mieszkania, ale zupełnie nie masz pomysłu, jak je urządzić? A przed tobą tyle ważnych decyzji do podjęcia! Jaki kolor wybrać do poszczególnych pomieszczeń, co zrobić z łazienką, jakiego rodzaju podłogi położyć, jak urządzić kuchnię i co wymyślić w pokojach… I do tego jeszcze balkon! O rety!

Urządzanie nowego mieszkania czy domu to naprawdę duże wyzwanie, któremu – bez fachowej pomocy – ciężko samemu sprostać. Jeśli zatem masz taką możliwość, skorzystaj z pomocy profesjonalisty – np. architekta wnętrz, który z pewnością zaproponuje ci szereg ciekawych i funkcjonalnych rozwiązań, pomoże w realizacji wybranych przez ciebie koncepcji, słowem – zadba o wszystkie szczegóły.

Jeśli jednak liczysz się z każdym groszem i nie masz możliwości, aby opłacić profesjonalny projekt, jesteś zdany na własną pomysłowość. Na szczęście – w dobie wszechobecnego Internetu, dobrze zaopatrzonych sklepów budowlanych oraz wielu fantastycznych programów telewizyjnych, dotyczących urządzania wnętrz, masz naprawdę spore pole do popisu i wiele źródeł, z których możesz czerpać inspiracje. Musisz tylko zastanowić się, czego tak naprawdę pragniesz i spróbować poczytać/podpatrzeć w tv, czy interesujące cię rozwiązania sprawdzą się w twoim nowym mieszkanku czy domu. Musisz bowiem pamiętać, że nie wszystko da się zrobić wszędzie – jeśli twoje nowe lokum składa się z małych, dość niskich pomieszczeń, lepiej nie malować ich farbami w ciemnych kolorach – lepiej będzie, jeśli pomalujesz nieduże pokoje czy korytarz na jasne kolory. Jeśli podobają ci się okazałe meble, dobrze przemyśl, czy na pewno masz je gdzie wstawić. Przesadnie duża kanapa czy wielki, kilkuosobowy stół z krzesłami zagracą wnętrze, które na dodatek straci swoją funkcjonalność. Marzą ci się jakieś stylowe dekoracje ścienne? Popatrz na zdjęcia różnych pomieszczeń, których pełno w sieci czy czasopismach wnętrzarskich, a z pewnością znajdziesz coś, co nie przytłoczy pomieszczenia, a wspaniale podkreśli jego wyjątkowość. Inspiracji w urządzaniu mieszkania możesz również szukać w sklepach i marketach budowlanych – przejdź się przez rozmaite działy i skonfrontuj swoje wyobrażenia na temat wyposażenia łazienek, kuchni czy choćby cen poszczególnych artykułów z rzeczywistością – może się bowiem okazać, że to, co tak pięknie wyglądało na zdjęciach, w ‚kontakcie’ bezpośrednim wcale cię nie zachwyca, a na dodatek jest za duże/za małe/bardzo niewygodne/czy niefunkcjonalne – lub zwyczajnie za drogie. Urządzając mieszkanie warto bowiem spoglądać na ceny, bo ‚tu złotówka, tam dwie’, a suma końcowa potrafi przyprawić kupującego o stan przedzawałowy. ;)

Podsumowując – możesz wygodnie i ładnie mieszkać, nawet jeśli nie stać cię na pomoc profesjonalisty. W końcu – kto lepiej od ciebie wie, co tak naprawdę ci odpowiada? Do dzieła!

Marzy ci się oryginalne wnętrze? Projektanci mówią, że dobrze jest, gdy każde pomieszczenie ma jakiś motyw przewodni. Może to być kolor, określony przedmiot, sposób wyeksponowania twoich drobiazgów… Może to być również sposób ozdobienia ściany, która przykuje wzrok przebywających w pomieszczeniu osób. Podoba ci się taki pomysł? Zastanów się zatem, co mogłoby się na niej znaleźć, aby uczynić twoje wnętrze miejscem naprawdę wyjątkowym!

Jeszcze nie tak dawno na naszych ścianach królowały różnorodne tapety. Farba na gołym tynku – to było za mało, zatem gdy tylko w sprzedaży pojawiły się oszałamiające wzornictwem oraz kolorami tapety, Polacy rzucili się oklejać nimi swoje domy i mieszkania. Dziś mamy trochę większy dystans do tego typu dekoracji i jeśli chcemy mieć tapetę w pomieszczeniu, wybierzmy jakąś ciekawą, zawierającą np. oryginalne wzory tapetę i przyklejmy ją jedynie na fragmencie ściany. Zyskamy w ten sposób ciekawy efekt, dodatkowo eksponując wzór.

Tapeta nie jest szczytem naszych marzeń, ale mimo wszystko chcielibyśmy coś przykleić na ścianę? To może różnego rodzaju naklejki ścienne? Są łatwe w montażu i jest ich naprawdę wiele – wybór tego jednego, jedynego wzoru z pewnością nie będzie łatwy i niejednego kupującego przyprawi o ból głowy. ;) A ponoć ‚od przybytku głowa nie boli’… ;)

A może gustowna fototapeta? Obecnie funkcjonuje na rynku wiele firm, dzięki którym za stosunkowo nieduże pieniądze możemy mieć ścianę jak z bajki. Wystarczy tylko wybrać wzór (lub dostarczyć własny) – i format fototapety, który może mieć rozmiary przeciętnego obrazu – lub zajmować całą ścianę.

A może darować sobie naklejanie obrazów, motywów czy tapet i postawić na coś zupełnie innego? Możemy pokryć ścianę jedną z dostępnych na rynku farb dekoracyjnych lub strukturalnych? Albo zapełnić ją klinkierową okładziną lub ładną, przyciągającą wzrok cegłą? Sposobów na wyeksponowanie ściany jest naprawdę wiele, wystarczy tylko puścić wodze fantazji – i dysponować odpowiednią ilością gotówki, która – co tu ukrywać – ma w takich sytuacjach niebagatelny wpływ na podejmowane przez nas decyzje.