Kiedy Fincher i Pitt spotykają się na planie, za każdym razem powstaje coś niezwykłego. Było tak w przypadku Siedem a Fight Club przewrócił mój świat do góry nogami. Trzecie podejście zapowiada się równie ciekawie choć Benjamin Button utrzymany jest w zupełnie innej konwencji. Film powstał na podstawie opowiadania Francisa Scotta Fitzgeralda o człowieku, który z wiekiem młodnieje zamiast się starzeć jak przystało na porządnego człowieka. Adaptacja tego pomysłu na film mogłaby zakończyć się tragicznie gdyby za kamerą stanął Uwe Boll, jednak niewielu jest reżyserów, którym ufam tak bezgranicznie jak Fincherowi.

19-06-2008 11:36
no no kurde nawet nie wiedzialem ze Pitt wziąl się za nowy ambitny film:)fakt mam lekkie tyły ale dzięki że jest stronka co te ambitne rzeczy wyciągą na powietrze! pozdrawiam