O nowej książce Jonathana Safrana Foera pisałem już wcześniej. Zasługuje na szczególną uwagę, bo przecież powstała na bazie tekstu naszego rodzimego pisarza - Bruno Schulza. W krótkim filmie dla Guardiana Foer zresztą nazywa go swoim ulubionym pisarzem. Dowiemy się także skąd wziął się pomysł całego przedsięwzięcia i usłyszymy fragmenty z książki.
Niestety, nie wiem jak zaembedować ten filmik więc hop na Guardiana.
Kubrick planował nakręcić film o Napoleonie zaraz po Odysei Kosmicznej. Z charakterystyczną dla siebie dokładnością zgłębił temat i w najdrobniejszych szczegółach przygotował się do tego projektu. Filmu nie udało sięzrealizować, jednak pozostało wiele dokumentów z tego wstępnego okresu prac.
Najważniejszym z nich jest pewnie scenariusz napisany przez samego Kubricka. Jego lektura to niezwykłe doświadczenie. Wyraźnie widać efekty gruntownego researchu. Napisany jest on z niezwykłą pewnością i rozmachem. Kolejne sceny stają wyraźnie przed oczami, chwytając za serce i malując w wyobraźni przepiękne obrazy. Geniusz Kubricka polegał właśnie na umiejętności stworzenia kompletnego, oryginalnego konceptu, w którym każdy szczegół jest dokładnie przemyślany.
Jonathan Safran Foer znany jest w Polsce z dwóch pierwszych książek:Wszystko jest iluminacją oraz Strasznie głośno, niesamowicie blisko. Jednak najważniejsza moim zdaniem jego książka: Eating Animals nadal nie została u nas wydana.
W tym roku Safran Foer wydał swoje najnowsze dzieło pod tytułem Tree of Codes. Książka ta w ciekawy sposób wykorzystuje wszechobecną dziś ideę samplowania czy mash-upowania. Tree of Codes to bowiem historia opowiedziana słowami Bruno Schulza. Safran Foer pożyczył tekst Ulicy Krokodyli i pociął go tak, że powstała całkiem nowa opowieść.
Ostatnie wpisy zdają się podążać w jakimś sobie tylko znanym, nostalgicznym kierunku, pozwólmy więc prowadzić się dalej. Spotkaliśmy już na swojej drodze Verne’a i animowanego iluzjonistę. Dziś czas odwiedzić dawno nie widzianego rodaka, którego również czeka (re)animacja.
Mowa o Brunonie Schulzu, który obok Josepha Conrada, Stanisława Lema i Ryszarda Kapuśćińskiego, powinien być, moim zdaniem, jednym z naszych głównych, literackich produktów eksportowych.
Bracia Quay - amerykańscy filmowcy znani z miłości do słowiańskiej szkoły animacji - zamierzają zabrać się za przełożenie Sanatorium pod klepsydrą na obraz filmowy. Panowie Quay mają już doświadczenie w animowaniu utworów Schulza. W 1986 roku sfilmowali Ulicę Krokodyli, efekt tego przedsięwzięcia zamieszczam poniżej. Myślę, że po nowym filmie możemy się spodziewać podobnego klimatu. Nie jest to (podobnie jak proza Schulza zresztą) mój ulubiony rodzaj sztuki, jednak ta mroczna i surrealistyczna atmosfera zostaje na zawsze w zakamarkach pamięci. Hans Bellmer przychodzi na myśl jako kolejny urodzony w Polsce artysta tworzący w bardzo podobnej stylistyce.