
Od pierwszych prebłysków okresu dojrzewania byłem zakochany w Natalie Portman. Widziałem ją w Leonie i od tego czasu stała się dla mnie ideałem kobiety. Z czasem pojawiły się w moim życiu kobiety, które były tu i teraz, i ta ich cecha wygrywała z całą niezwykłością Natalie Portman. Jednak pozostała dla mnie na zawsze symbolem. Nie tylko tego, że istnieją kobiety, które łączą niezywkłą inteligencję i wrażliwość z urodą ale też moich marzeń o znalezieniu się w świecie filmu.
Te dwie nastoletnie miłosci są ze sobą nierozerwalnie związane. To Besson, u którego grała w Leonie stał się dla mnie wzorem. Chciałem opowiadać tak piękne historie jak Wielki Błękit czy Piąty Element i to marzenie nigdy nie straciło na sile.
Przed chwilą trafiłem na stronę MakingOf i stąd te wspomnienia. Po pierwsze stronę założyła Natalie Portman. Po drugie jej celem jest pokazanie świata filmu od kuchni. Znajdziemy tu zdjęcia i relacje z planów filmowych a także wywiady z ludźmi pracującymi przy filmach, nie tylko reżyserami i aktorami ale też operatorami, montażystami, specjalistami od dźwięku i oświetlenia. Polecam na początek wywiad z Ronem Howardem opowiadającym o swoich reżyserskich początkach.

26-04-2009 11:47
Wczoraj widziałem ją w “My Blueberry Nights” Wong Kar Waia, polecam.
26-04-2009 5:32
Blueberry fajny chociaż mocno poetyczny co nie do końca mi pasowało. Portman oczywiście była super. ;) Dzięki za komentarz na reanimowanym blogu!
28-04-2009 1:21
Michal, filmy sobie wez, ale ONA JEST MOJA!