
Od starożytności panuje przekonanie, że człowiek zawieszony jest gdzieś pomiędzy boskością a zwierzęcością. Codziennie staramy się dostosować zachowanie do standardów wymaganych przez społeczność, w której żyjemy. Poskramiam bestię w sobie kiedy jakiś idiota zajedzie mi drogę, staram się nie rzucać na tą doskonałą pizzę, którą widzę na stoliku obok kiedy czekam na jedzenie. Mr Toledano próbuje wydobyć tę bestię w każdym z nas na zewnątrz. Jego fotografie są często bardzo mroczne i zakręcone. Przyznam, że Baby Suit, czyli zdjęcie mężczyzny w ubraniu z dzieci, wydał mi się zbyt obrzydliwy. Natomiast seria fotografii graczy komputerowych w trakcie rozgrywki bardzo mi się podoba. Efekt jest przede wszystkim śmieszny. Osoby na tych fotografiach są tak pochłonięte grą, ich twarze są tak pełne emocji, że oglądanie ich ma coś z wesołego podglądactwa.

07-11-2006 10:12
Przeczytałem Twojego posta i postanowiłem tu zajrzeć. Szczerze powiedziawszy, spodziewałem się jakiegoś głupiego bloga, albo strony, w której wszystko będzie “w budowie”. Ale ładnie tu i przejrzyście, a notki ciekawe. Podoba mi się Twój styl pisania (jest dojrzały) i sposób postrzegania świata, no ogółem bardzo kurde fajnie, aż się normalnie tak zachwyciłem że dam linka u siebie do Ciebie. Ale jednego nie rozumiem… Czemu akurat styl miasta? Bo o mieście tu raczej mało, chyba, że modę design itp. należałoby łaczyć z miejską kulturą…?
a tak apropos tematu, to szczerze powiedziawszy, jestem pierdolonym ignorantem i po prostu nie chce mi się przejmować efektem cieplarnianym…
08-11-2006 4:57
Co za komentarz, brak mi słów! :) Co do globalnego ocieplenia i bycia ignorantem..Hej, Ty to powiedziałeś. Dzięki i zapraszam ponownie.
08-08-2008 2:11
[...] fotograficzny Days with my father autorstwa Phillipa Toledano, o którym już pisałem. Tym razem w o wiele bardziej subtelnym [...]