Polska rośnie w siłę, jeżeli chodzi o design, grafikę i ilustrację. Kolejnym przykładem dobrego poziomu naszych twórców jest kolektywne przedsięwzięcie o nazwie Kurara. Ciekawe wzory, fajnie zrobiona strona i atrakcyjna promocja na tiszerty od samego początku. Tak trzymać.
Wracając do tematu nowej płyty Radiohead, śpieszę poinformować iż odnalazłem prawdziwą radość w słuchaniu tych utworów. Pod pozorną chaotycznością i nieatrakcyjnością kryją się piękne, subtelne melodie. Ta płyta bardzo przypomina mi Kid A. Znowu mamy do czynienia z przełomem, pierwszym krokiem w nowym kierunku. Ta eksperymentalność ponownie dzieli fanów - wielu z nich chętnie usłyszałoby kolejne In Rainbows lub Hail to the Thief. A najbardziej oczywiście Ok Computer. Jednak Radiohead to nie zespół, który odnajdując skuteczną formułę będzie ją powielać do upadłego. To nie Rolling Stones.
Poza warstwą muzyczną i odbiorem fanów, podobieństwa między Kid A i King Of Limbs znajdziemy także w oprawie graficznej. Obydwa wydawnictwa przesycone są mrocznym klimatem grafik Stanleya Donwooda, który nadal wydaje mi się być alter ego Thoma Yorke’a, choć to podobno bzdura. W Kid A, pod kompaktem znaleźć można było drugą książeczkę pełną dziwnych tekstów i rysunków Donwooda. Przy okazji King Of Limbs panowie postanowili wydać całą gazetę utrzymaną w klimacie bardzo zbliżonym do tej ukrytej książeczki.
Gazeta dostępna jest dzisiaj w wielu miastach na całym świecie. Także w Warszawie. Proszę zachować jedną dla mnie. :)
Nie będę się zagłębiał w temat, bo bardziej chodzi mi o design niektórych mebli niż o otoczkę. Jeżeli jesteście zainteresowani wystawą w Milanie i nową, meblarską falą z Francji zapraszam do poczytania tutaj.