Nie widziałem tego wcześniej. Ciekawe połączenie, choć nie powinno dziwić, bo Dali chętnie rzucał się na wszystkie nowości. Wyobrażam sobie, że w dzisiejszych czasach sygnowałby animacje 3D w IMAXie i pewnie byłby gościnnym jurorem w Idolu.

Ostatnie wpisy zdają się podążać w jakimś sobie tylko znanym, nostalgicznym kierunku, pozwólmy więc prowadzić się dalej. Spotkaliśmy już na swojej drodze Verne’a i animowanego iluzjonistę. Dziś czas odwiedzić dawno nie widzianego rodaka, którego również czeka (re)animacja.
Mowa o Brunonie Schulzu, który obok Josepha Conrada, Stanisława Lema i Ryszarda Kapuśćińskiego, powinien być, moim zdaniem, jednym z naszych głównych, literackich produktów eksportowych.
Bracia Quay - amerykańscy filmowcy znani z miłości do słowiańskiej szkoły animacji - zamierzają zabrać się za przełożenie Sanatorium pod klepsydrą na obraz filmowy. Panowie Quay mają już doświadczenie w animowaniu utworów Schulza. W 1986 roku sfilmowali Ulicę Krokodyli, efekt tego przedsięwzięcia zamieszczam poniżej. Myślę, że po nowym filmie możemy się spodziewać podobnego klimatu. Nie jest to (podobnie jak proza Schulza zresztą) mój ulubiony rodzaj sztuki, jednak ta mroczna i surrealistyczna atmosfera zostaje na zawsze w zakamarkach pamięci. Hans Bellmer przychodzi na myśl jako kolejny urodzony w Polsce artysta tworzący w bardzo podobnej stylistyce.
Pozostając jeszcze chwilę w klimacie sentymentalnych podróży w przeszłość, chciałbym pokazać Wam pierwsze ujęcia z filmu Silvaina Chometa, zatytułowanego The Illusionist.
Animacja miała swoją premierę na festiwalu Berlinale i została dobrze przyjęta nawet przez tych krytyków, którym nie spodobał się poprzedni pełnometrażowy film Chometa - Trio z Bellville. Wspominam o tym, bo Trio z Bellville, przy całej swojej urodzie, wydało mi się odrobinę pozbawione dobrej historii.
Teraz Chomet zaadaptował scenariusz, który miał być pierwotnie filmem nieanimowanym i myślę, że osadzenie talentu Chometa w bardziej realistycznych ramach, ma szansę przynieść świetne rezultaty.
Widziałem ostatnio dwie animacje, które poruszają temat rzeczywistości rozszerzonej. Obie pochodzą z Japonii, w której z technologicznego punktu widzenia, wszystko wydaje się dziać szybciej niż w reszcie świata. Być może dlatego Japończycy zadają ważne i ciekawe pytania na temat tego, jak będzie wyglądało nasze życie, kiedy obiekty i pełna informacja na ich temat, będą dostępne równocześnie i wszędzie.
Pierwszą animację zamieszczam powyżej. Jest to część pracy magisterskiej Keiichi Matsudy, traktującej właśnie o społecznych i architektonicznych konsekwencjach rozwoju rzeczywistości rozszerzonej.
Druga animacja to Eden Of The East, nowe anime twórcy rewelacyjnej serii Ghost In The Shell. Opowieść zaczyna się w listopadzie 2010 roku, kiedy na Tokio spada dziesięć pocisków, cudem nie pociągając za sobą żadnych ofiar. Kluczową rolę w intrydze odgrywają telefony wykorzystujące technologię rzeczywistości rozszerzonej. Jak zwykle u Kamiyamy możemy spodziewać się pięknych animacji, złożonej historii poruszającej tematy społeczne i nowatorskich pomysłów.
Nie przepadam za Rock Bandem bo wolę uczyć się naprawdę grać na prawdziwej gitarze niż doskonalić się w przyciskaniu 4 guzików na plastikowej imitacji gitary. Chociaż uważam, że gra jest naprawdę fajna i gdybym miał dwa razy dłuższe życie (prawdziwe, nie growe) to na pewno bym w nią pograł.
To powiedziawszy, jestem pod ogromnym wrażeniem tego trailera do gry The Beatles: Rock Band. Animacja, która jest jak najbardziej współczesna przywołuje te wspaniałe czasy kiedy The Beatles byli nie tylko symbolem genialnej muzyki ale też wartościowych sztuk wizualnych. Od okładek płyt po animowany film Yellow Submarine - ich muzyce towarzyszyły obrazy, które z perspektywy lat wydają się nie mniej ważne. Trailer do gry z Beatlesami jest nie tyle nostalgicznym powrotem do czasów ich świetności co śmiałym krokiem w 21. wiek.
P.S. Polecam animację obejrzeć w lepszej jakości tutaj.
