Styl Miasta

RSS

Wpisy | Komentarze

TAGI:


+ zobacz wszystkie
+ archiwum
     






Sanatorium pod klepsydrą

Ostatnie wpisy zdają się podążać w jakimś sobie tylko znanym, nostalgicznym kierunku, pozwólmy więc prowadzić się dalej. Spotkaliśmy już na swojej drodze Verne’a i animowanego iluzjonistę. Dziś czas odwiedzić dawno nie widzianego rodaka, którego również czeka (re)animacja.

Mowa o Brunonie Schulzu, który obok Josepha Conrada, Stanisława Lema i Ryszarda Kapuśćińskiego, powinien być, moim zdaniem, jednym z naszych głównych, literackich produktów eksportowych.

Bracia Quay - amerykańscy filmowcy znani z miłości do słowiańskiej szkoły animacji - zamierzają zabrać się za przełożenie Sanatorium pod klepsydrą na obraz filmowy. Panowie Quay mają już doświadczenie w animowaniu utworów Schulza. W 1986 roku sfilmowali Ulicę Krokodyli, efekt tego przedsięwzięcia zamieszczam poniżej. Myślę, że po nowym filmie możemy się spodziewać podobnego klimatu. Nie jest to (podobnie jak proza Schulza zresztą) mój ulubiony rodzaj sztuki, jednak ta mroczna i surrealistyczna atmosfera zostaje na zawsze w zakamarkach pamięci. Hans Bellmer przychodzi na myśl jako kolejny urodzony w Polsce artysta tworzący w bardzo podobnej stylistyce.