Bywa i tak, że reklama może być fajna. Przez chwilę nie wiedziałem skąd znam ten sampel z tyłu. Potem dotarło do mnie, że znowu cashują Johnny’ego Casha. ;)
Pierwsze pytanie, jakie sobie zadałam po krótkim przeglądzie reklam ze świata, a konkretniej „z zachodu”, dlaczego u nas tego nie ma? Dlaczego billboardy są tak mało oryginalne? Dlaczego brakuje rewolucyjnych (czytaj: ciekawych, zaskakujących) rozwiązań? Jedyne, co do tej pory mogło nas zaskoczyć w reklamie ulicznej (nazwijmy ją tak ze względu na usytuowanie) to, o ile dobrze pamiętam, „Kubuś” wystający poza kontury billboardu… poza tym nic, nuda. Tak zwany abient póki co raczkuje w naszym kraju, dlatego podkreślając tą pustą niszę, przedstawiam to, czego na co dzień nie mamy, a szkoda:



Ta reklama Pepsi ma już rok. Dla mnie jest to dopiero wczorajsze odkrycie, którym dzielę się ze wszystkimi „spóźnialskimi”, bo warto nadrobić zaległości. Najpierw, zanim ją obejrzycie, krótkie wprowadzenie.
Reklama, a właściwie jej twórcy, lubią podglądać innych. Co więcej, uwielbiają nasze ludzkie słabości. Wychwytują je i umiejętnie wykorzystują. Tak też dzieje się w reklamie Pepsi.
Bo kto nie ulega modzie? Kto nie spogląda na innych, żeby później jak te papugi naśladować ich pomysły, zachowania, styl bycia. A celebryci? Ulubiony aktor, piosenkarka, sportowiec aktor… kształtują trendy. Każdy z nas w jakimś stopniu wpada w ten wir, co podpatrzyli i wykorzystali twórcy tej reklamy Pepsi. Moim zdaniem genialnie!
Od 15.06 Stylmiasta.pl został objęty patronatem marki Peroni. W związku z tym na blogu od czasu do czasu pojawiać się będą teksty sponsorowane przez tę firmę (takie jak ten poniżej). Poświecą się też reklamy, a od czasu do czasu być może wybiorę się na jakąś imprezę na zaproszenie Peroni i opowiem co widziałem.
Obejrzałem tę reklamę już kilkanaście razy. Pewnie obejrzę ją jeszcze parę razy więcej. Rzadko doznaję takiej mieszanki uczuć ale nauczyłem się ją rozpoznawać. Pamiętam pierwszy seans Pulp Fiction, pierwszy seans Lost In Translation i uczucie podziwu, zachwytu, pokory wobec czyjegoś talentu. Teraz wkrada się też zazdrość. Reżyserem tej i paru innych reklam ze studia Agosto jest Nacho Gayan. Szacunek.
